Tashi Delek!

tashi-delek.jpg KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ ZDJĘCIA  Odpowiednie dać rzeczy słowo. Odpowiedni dać słowu sens. Gestem dodać znaczenie. Nie klepać, ale mówić. Nie w eter, a człowiekowi. Temu, tu, namacalnemu, który stoi przed tobą. Przyjacielowi i nieznajomemu. Nie do niego, a dla niego, nie na pamięć, a od siebie. Patrząc w oczy, szczerze, świadomie i z intencją. Odpowiednie dać rzeczy słowo. Zanim trafiliśmy do Tybetańczyków nie zastanawiałam się nad tym, nie przywiązywałam aż takiej wagi do znaczenia słów codziennych. Wchodzisz gdzieś – dzień dobry, wychodzisz – do widzenia. Dobranoc, dobry wieczór, proste i oczywiste, co tu na boga roztrząsać? A jednak. Tashi Delek! Mogłoby być zwykłym, nijakim pozdrowieniem, jak selamat pagi, good morning czy bonjour… Ale jest czymś więcej. Wiele, wiele więcej. Już samo znaczenie słów, daje do myślenia. Tashi, to pomyślny, dostatni, dobrze wróżący. Delek – szczęście, harmonia, powodzenie, pokój. Całość tłumaczą różnie – bądź błogosławiony, niech szczęście będzie przy tobie, niech pokój i dobrobyt wypełnią wszystko dokoła. Ale nie tylko znaczenie przesądza o sile tych słów, może nawet ważniejszy jest sposób, w jaki ludzie je wypowiadają. Zatrzymują się, zaglądają ci w oczy, otwierają ramiona, dłonie kierują ku górze i odrobinę ku tobie i otulają słowem. Jest coś wzruszającego w tym ich powitaniu, pozazdrościłam im tej pięknej otwartości, radości, dobrych intencji, które aż od nich biją, kiedy cię pozdrawiają. Szkoda, że my zgubiliśmy, że gdzieś się nam rozpłynęła ta umiejętność małych, ale otwartych kontaktów z napotkanymi ludźmi. Wyobraź sobie windę do której wchodzi twój sąsiad, współpracownik, szef, kurier i zamiast burknięcia dzińdybr, otrzymujesz nagle lawinę serdeczności, uśmiechu i dobrych życzeń. Utopia, co? Niemożliwe. Na całe szczęście – nie wszędzie. Post powstał na arcyklawym notebooku Acer Aspire TimelineX

3 przemyślenia nt. „Tashi Delek!”

Dodaj komentarz