
KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ INNE NASZE OKŁADKI
Ha! Dzień to dla nas szczególny. Arcyniespodziewanym zbiegiem okoliczności nie jedna, ale dwie książki z naszymi okładkami trafiły dziś do księgarń. (więcej…)

KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ INNE NASZE OKŁADKI
Ha! Dzień to dla nas szczególny. Arcyniespodziewanym zbiegiem okoliczności nie jedna, ale dwie książki z naszymi okładkami trafiły dziś do księgarń. (więcej…)

KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ ZDJĘCIA
O gustach się nie dyskutuje. Tak mówią. Jeszcze kiedy łaciny na targach używali – aby oliwę i winko nabyć – tak mówili, więc nie ma co z mądrością starożytną dyskutować.
A zatem, zamiast o sztuce (w Europie chyba już nie, ale tu, w Yogyakarcie ciągle trwa dyskusja czy murale i graffiti miano sztuki mogą nosić), będzie o sztuce życia, a jeszcze precyzyjniej – o sztukmistrzu życia – władcy przedziwnych przypadków. (więcej…)
Ok. Być może jesteśmy stetryczałymi ględami, nie kumającymi co jest cool oraz trendy. I ch.., mamy to gdzieś. Zapewne dokładnie tam, gdzie autor tego dziełka (i jak sądzę właściciel bloga: www. tulipanesku.ownlog.com) miał szacunek do czyjejś pracy i własności. Zwyczajnie szlag nas trafił jak to zobaczyliśmy. (więcej…)

KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ ZDJĘCIA
Największą chyba bolączką jeżdżenia (ale też życia?) jest uodpornienie, zobojętnienie. Powolna albo i nie powolna utrata spontanicznej ciekawości, umiejętności zachwycania, łapczywego czerpania garściami każdej mijającej chwili. I nawet ciężko mieć o to do siebie pretensję, bo taka pretensja, to trochę jak walka z naturą rzeczy. No bo kiedy raz spróbujesz lodów, już zawsze będziesz wiedzieć jak to jest, będą spróbowane, pryśnie czar pierwszego razu okraszonego odkrywaniem nieznanego. Będziesz jeszcze poznawać waniliowe, czekoladowe, truskawkowe, ale w końcu, pewnej niedzieli stwierdzisz, że karmelowe to jest to, są ulubione, lepszych nie ma. I w tym właśnie momencie skończy się Twoja z lodami przygoda, zacznie zaś codzienne, coraz zwyczajniejsze, z czasem mniej lub bardziej nudne obcowanie. Ot, spowszednieją.
Cóż, tak to już jest, nic się nie poradzi – ciśnie się na usta.
Błąd. (więcej…)

KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ ZDJĘCIA
- Ej, a co byś chciała na setkę?
- Dwieście? … No dooobra, może być pół litra.
- A z osiągalnych?
- A to nie wiem, wszystko jedno, byle duże było. (więcej…)

KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ ZDJĘCIA
Pociągi „kelas ekonomi” – najtańszy, ale i najbarwniejszy z dżakartowych transportów – na stacjach niemal nie stają. Zazwyczaj zwalniają tylko, pozwalając pasażerom na pospieszne wskoczenie czy wyskoczenie w miejscu przeznaczenia. W godzinach szczytu robi się z tego wskakiwania i wyskakiwania niebezpieczna przepychanka, bo nie dość, że tłok, że pociąg w ruchu, że kieszonkowcy, to jeszcze wiadomo, że jeśli nie uda się wcisnąć, na następny będzie trzeba czekać czterdzieści minut, godzinę, bo „kelas ekonomi” kursują najrzadziej. Dlatego, zanim ktokolwiek zdąży wysiąść, tłum z peronu szturmuje już wagon.
W takiej właśnie przepychance przegapiamy swoją stację. „Aj tam, tylko jedna, nie ma sensu czekać, cofniemy się piechotą wzdłuż wiaduktu kolejowego”, mówimy sobie, kiedy w końcu udaje nam się wysiąść. Schodzimy na ulicę, odnajdujemy kierunek, mijamy skrzyżowanie i… (więcej…)
Powered by WordPress