tamtaram
zamiast marka twaina:
moze bys od czasu do czasu nabral troche dystansu do siebie i do twojej wiekopomnej roli, jaka odgrywasz w dziejach swiata

Listopad 22, 2011

Kawah Ijen. Ciężka sprawa.

Filed under: INDONEZJA — maugoska @ 10:23

komiks-kawah-ijen.jpg
KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ ZDJĘCIA

Wschodni skraj wschodniej Jawy, słońce dopiero co wzeszło, ale praca już wre. Wre też żółte zbocze. Co i raz, regularnie, wybucha kłębami dymu. Z miejsca w którym stoimy ciężko jest zobaczyć, co się pod nimi kryje. Przed nami, po bokach, za nami, nierzeczywista surowość miesza się z bujną zielenią. Stoimy na brzegu krateru, niemal na samym szczycie. I nie możemy się ruszyć, bo widok zapiera dech w piersiach. Na razie tylko widok. Jest jeszcze dosyć wcześnie i wiatr nie zaczął wiać. Jednak kiedy zacznie… (więcej…)

Listopad 15, 2011

Where you go transport okej?

Filed under: INDONEZJA — maugoska @ 09:58

smierc marata po indonezyjsku.jpg
KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ INNE RYSUNKI Z PODRÓŻY

- Hello, where you go? You need transport? – razy trzy, cztery, siedem, zależy ilu ich akurat stoi przy wyjściu z Gang 1, małej uliczki obsianej hotelami.  No cóż, takie miejsce, taka praca… (więcej…)

Listopad 11, 2011

Szufladki

Filed under: INDONEZJA — maugoska @ 11:23

DSC_9158.jpg
KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ ZDJĘCIA

O tym już kiedyś było, ale chyba za mało skoro nawet nas samych niespodziewanie dopadło. Zakutołbizm powszechny, czyli szufladkowanie. Tym razem na afiszu wystawa psów w Yogyakarcie i nasza na nią reakcja. (więcej…)

Listopad 8, 2011

Tu zaszła zmiana

Filed under: MALEZJA — tomek @ 08:11

komiks-cztery-lata.jpg

Obudzeni pieśnią muzułmańskiego muezina, po śniadaniu od hindusa, poszliśmy do chińskiej świątyni poprosić buddyjską Kuan Yin, Boginię Miłosierdzia o wróżbę na rok najbliższy. Co nam powiedziała do końca nie wiadomo, bo powiedziała po chińsku. Tutejsze plotki niosą, że podobno radzi, abyśmy wracali do domu. To znakomicie się składa, bowiem od Ushuaia nic innego nie robimy. Planowaliśmy nawet pojawienie się w Polsce na najbliższe święta. Lecz jak to z planami bywa, jedyne co przyniosły, to rozbawienie bogów. Których? Już się gubimy. Może to Pachamama, może to Świętowid, a może zwykły Los postanowił zamieszać w kotle przeznaczenia i… posłał nas do pracy. (więcej…)

Listopad 3, 2011

„My way”

Filed under: INDONEZJA — maugoska @ 08:06

stromo...
KLIKNIJ TU, ŻEBY OBEJRZEĆ ZDJĘCIA

Fakty:
Gunung Merapi (Góra Ognia) leży w centralnej części Jawy. To stratowulkan i jak każdy stratowulkan jest dość stromym stożkiem. Jego zbocza powstają z warstw szybko stygnącej lawy i pozostałości lawin piroklastycznych. Lawina piroklastyczna to pędzące z prędkością nawet 150 kilometrów na godzinę, osiągające do 1000 stopni Celsjusza gazy zmieszane z popiołem, pyłem i okruchami skalnymi („okruch” definiuje tu wszystko od 2 milimetrów do kilku metrów średnicy). Dość przerażające. Ostatnie takie lawiny, w październiku i listopadzie 2010 roku, mimo ewakuacji wszystkich, położonych w promieniu 20 km miasteczek i wiosek, pozbawiły życia 353 osoby. Merapi wybucha co 1-5 lat i wypluwa z siebie najwięcej materiału piroklastycznego ze wszystkich wulkanów na świecie. Ten, pokrywa jego zbocza grząską, osuwającą się warstwą pyłu i żwiru. Kiedy go zobaczyliśmy, od 10 miesięcy drzemał.

Darłam się. Nie, źle. Nie darłam się. Słyszałam jak bezwolnie wyrzucam z siebie słowa. Piskliwe i niewyraźne. Ciskane w nicość. Łzy ciekły mi po policzkach, a szarpane nerwowym dygotem mięśnie zaczynały mięknąć ze zmęczenia. Siedziałam zakleszczona. Jakikolwiek ruch, obsuwający się po stromym zboczu kamyk, zmiana jego pozycji o centymetr, milimetr, mikron eksplodowały nowymi, bełkotliwymi potokami przerażenia. Siostra Panika mrużyła oczy w słońcu i zadowolona pogwizdywała pod nosem. Miała mnie. (więcej…)

Powered by WordPress

YTNhYzZhN